środa, 2 września 2015

O co chodzi z ubezpieczeniem posagowym?

Ubezpieczenie posagowe - czym właściwie jest? Nie wiem, czy słyszeliście o tym, ale ciągle mi się gdzieś ten temat przewija. Może dlatego, że większość moich znajomych posiada dzieci i właściwie tylko o o nich można rozmawiać. I tak właśnie podczas jednego ze spotkań rozwinęliśmy głębszą dyskusję na temat polisy dla dzieci. Działa to mniej więcej na zasadzie kapitału, który młodzieniec będzie mógł wypłacić najczęściej po ukończeniu 18 lat. Naturalnie termin ten można indywidualnie ustalić i wszystko zależy od umowy, którą się podpisuje z towarzystwem ubezpieczeniowym.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że kapitał może zarabiać dzięki funduszom inwestycyjnym. Jest to ciekawa opcja dla osób, które chcą zapewnić w miarę przyzwoitą przyszłość swoim dzieciom, a przynajmniej sam okres wchodzenia w dorosłość. Kontynuowanie nauki na studiach, kupno mieszkania, budowa domu, zakładanie rodziny czy choćby podejmowanie pierwszej poważnej pracy - zawsze łatwiej jest, gdy mamy już coś na start. Zgromadzony przez lata fundusz jest zabezpieczeniem, gdyż nigdy nie znamy swojej przyszłości. Lepiej inwestować od razu póki jeszcze nas na to stać, niż kiedyś ledwo wiązać koniec z końcem. Może tak się stać i wtedy nasze dziecko będzie miało ograniczone możliwości. Regularne opłacanie składek, dzięki funduszom inwestycyjnym zwiększy nasz kapitał, dlatego warto pomyśleć o tym już od najmłodszych lat dziecka.

Polisa dla dzieci może się przydać także w przypadku niespodziewanej śmierci rodziców, wtedy pieniądze od razu są wypłacane dzieciom i mogą one w bezproblemowy sposób, pod względem finansowym, prowadzić dalsze życie, Gdy sam będę miał dzieci, bardziej szczegółowo wgłębię się w ten temat i niewykluczone, że sam wykupie takie ubezpieczenie. Do tego jednak czasu będę słuchał opowieści znajomych.

wtorek, 1 września 2015

Na wypadek czego chroni nas ubezpieczenie grupowe pracowników?

Możliwe, że niejedna osoba zastanawia się nad dodatkowym ubezpieczeniem. W wielu miejscach pracy mamy obecnie do dyspozycji ubezpieczenie grupowe pracowników. Oprócz typowej polisy na życie, która chroni bliskich na wypadek naszej śmierci można je rozszerzyć o dodatkowe czynniki. I tak na przykładzie towarzystwa PZU możemy wymienić takie ryzyka jak:
  • Śmierć spowodowana nieszczęśliwym wypadkiem, zawałem, czy wypadkiem komunikacyjnym lub w pracy.
  • Śmierć małżonka, dziecka czy rodzica.
  • Urodzenie się dziecka ubezpieczonemu/urodzenie martwego dziecka.
  • Osierocenia dziecka przez ubezpieczonego.
  • Kłopoty zdrowotne ubezpieczonego wymagające np. operacji chirurgicznej, leczenia szpitalnego, specjalistycznego, opieki medycznej.
  • Kłopoty zdrowotne ubezpieczonego spowodowane np. niezdolnością do pracy, trwałym uszczerbkiem na zdrowiu, poważnym uszkodzeniem ciała, złamaniami kości, trwałym inwalidztwem czy ciężką chorobą.
  • Utrata zdrowia przez dziecko ubezpieczonego.
Czasem nie warto oszczędzać i wykupywać tylko podstawowej opcji. Powinniśmy brać przykład z zachodnich sąsiadów, którzy już od dawna ubezpieczają się jak tylko potrafią i faktycznie doceniają wartość swojego życia. Polakom ciągle tego brakuje, chociaż trendy powoli się zmieniają i miejmy nadzieję, że w przyszłości będziemy myśleć równie racjonalnie. Jeżeli nie mamy nadal wykupionego ubezpieczenia nie wahajmy się i skorzystajmy z dostępnych opcji. Możemy skorzystać z grupowej ochrony z miejscu pracy bądź na własną rękę znaleźć takie, które bardziej nam odpowiada.

piątek, 3 lipca 2015

Powrót do przeszłości?

Czy zastanawialiście się kiedyś nad ewolucją pisma? Spójrzmy. Na przestrzeni lat sposób przekazywania informacji znacznie się zmienił. Nikt do końca nie wie, jak powstało pismo, skąd pomysł na litery i ich kształty. Aby stworzyć ten wpis odwołałem się do treści internetowych. To zaskakujące, dzisiaj nikt nie wyobraża sobie funkcjonowania bez tych dziwnych znaków, które większość osób potrafi rozszyfrować i nadać im konkretne brzmienie. Bez tego nawet nauka nie byłaby tak powszechna. Wymyślenie rysowania symboli, obrazków, w następnej kolejności pisma klinowego, a w etapie finalnym liter, pozwoliło na rozprzestrzenianie w świecie informacji w sposób dokładny. Od tej pory każdy znający system zapisu znaków, mógł przekazać potomnym swoją historię i wiedzę. Rozpoczęto pisanie ksiąg, listów i pamiętników, rozpoczęła się segregacja gatunków literackich. Spisano święte księgi, a także powstawało kalendarium historyczne. Wszystko stało się prostsze.

Na przestrzeni wieków gdy postęp i technika rozwijały się w ekspresowym tempie, ludzie zastąpili tradycyjne pismo odręczne drukiem. Początkowo drukowanie było oczywiście pracochłonne i wymagało specjalnych umiejętności. Teraz jest czymś oczywistym.

Ludzie piszą e-maile i SMS na potęgę. Telefon to nieodłączny kompan każdej chwili w życiu większości ludzi. XXI wiek... Co się z tym światem dzieje? Zamiast celebrować piękno kunsztu naszych przodków, odbiegamy od tego, gdybyśmy starali się to zatrzeć. Tylko nieliczni piszą odręcznie listy. Spojrzeć w zeszyt swojej matki i swojego dziecka. Od pięknej kaligrafii wręcz upadek do bazgrołów. Wygląda to na zatracenie jakichś umiejętności. Dzieci wolą pisać na klawiaturach komputerowych, z roku na rok coraz więcej komputerów w szkołach, projekty sprowadzające się do unowocześnienia i ROZWIJANIA systemu szkolnictwa.

I najgorsze. Internet. Aplikacje. Instagramy. Snapchaty. Inne Facebooki. I co? I zamiast pisać o tym, co chcemy wyrazić sprowadzamy wszystko do symboli. Emocje wyrażane przez nadużywane emotikony i zdjęcia. Wyznanie miłości? Nie ma problemu. Gama serduszek, obrazków oznaczających „wysyłanie buziaka”. Poczucie smutku, radości, zaskoczenia, zażenowania, strachu, a nawet wstydu można wyrazić symbolem. Jak w starożytności.

Czyżby świat, zamiast iść z postępem, starał się uwstecznić?  

czwartek, 19 lutego 2015

Czy warto brać kredyt hipoteczny?

Dzisiaj spróbuję odpowiedzieć na pytanie, czy warto brać kredyt hipoteczny. 

Do 2014 roku banki mogły udzielać kredytów hipotecznych na 100% wartości nieruchomości - ludzie beztrosko się zadłużali, nie byli zmuszenie wnosić żadnego wkładu własnego, czyli innymi słowy - całą kasę na mieszkanie/dom wykładał bank. Jednak, żeby nie było zbyt kolorowo, Komisja Nadzoru Finansowego zaostrzyła zasady, na jakich banki komercyjne mogą udzielać przeciętnym Kowalskim kredytów hipotecznych. Otóż zgodnie z Rekomendacją S KNF-u, osoba starająca się o kredy hipoteczny w 2014 roku musiała mieć przygotowane 5% wartości nieruchomości na wkład własny, który należało obowiązkowo wpłacić, ponieważ bankom odebrano moc udzielania kredytów na 100% wartości domu/mieszkania. Wszystko ok, ale wraz z początkiem bieżącego roku, wszyscy zainteresowani kredytami hipotecznymi muszą wnieść własne środki w wysokości minimum 10% wartości nieruchomości. Słabo? Będzie jeszcze lepiej. Odpowiednio w roku 2016 i 2017, wysokość obowiązkowego, minimalnego wkładu własnego wzrośnie do 15% i 20%. Dodatkowo do każdego kredytu musimy wykupić wymagane ubezpieczenie na życie. Bank musi w jakiś sposób zabezpieczyć się na wypadek naszej niezdolności do spłaty kredytu - czy to z powodu naszej śmierci, czy kalectwa. Banku powód nie obchodzi, on jedyne czego chce, to ubezpieczenia na sumę odpowiadającą wartości nieruchomości. Oczywiście musimy dokonać cesji praw wynikających z ubezpieczenia na bank, aby mógł otrzymać kasę w razie nieszczęśliwego zdarzenia. 

Niestety, w naszym pięknym kraju, większość Polaków jest zmuszona zaciągnąć kredyt, aby kupić swoje przysłowiowe cztery kąty. KNF dobrze zrobiło nakładając takie a nie inne wymagania kredytobiorcom i związując ręce bankom, ponieważ tym samym przykręciło kurek udzielania bez opamiętania kredytów mieszkaniowych. Aktualnie stopa referencyjna NBP wynosi 2,0%, zatem koszt kredytu jest bardzo atrakcyjny, przez co popyt na kredyty jest duży. 

Ale skupmy się na odpowiedzi na pytanie, czy warto TERAZ brać kredyt hipoteczny, ponieważ wkład własny to "tylko" 10% wartości nieruchomości, zaś stopy procentowe są niskie, przez co kredyt jest tani. 

Kupujcie, wydawajcie i mieszkajcie na swoim. 

piątek, 30 stycznia 2015

Domek z kart, któremu silne podmuchy niestraszne

Nikt się chyba nie spodziewał, że domek z kart może okazać się możliwie najbardziej stabilną konstrukcją. A jednak. Internet zepchnął na dalszy plan telewizję.

Tytuły stworzone przez firmy internetowe zdominowały tegoroczne Złote Globy. Jeszcze jakiś czas temu, firmy takie jak Netflix, Amazon, czy Hulu były swego rodzaju pośrednikami pomiędzy widzami a stacjami telewizyjnymi. A teraz, to one zaspokajają potrzeby widzów i utrzymują z nimi bezcenny kontakt, z czym telewizja nie potrafi sobie poradzić. 

Na czym polega przewaga tych firm nad telewizją? Polega na przekazaniu widzom władzy decyzyjnej - to oni decydują o tym, która z serii będzie wykonana w całości. Internet daje widzom ogromną swobodę - sam możesz zdecydować o tym, kiedy chcesz obejrzeć i co - możesz sam sobie dawkować odcinki, albo pochłonąć sezon lub dwa za jednym zamachem. 

House of Cards to najlepszy serial, jaki kiedykolwiek oglądałem. Zdecydowanie najlepszy. Cieszę się niezmiernie, że jest produkcji Netflixa - nie będę musiał żyć na głodzie przez tydzień, albo i dłużej i umierać z niecierpliwości. Jak człowiek położę się z lapkiem i wciągnę cały sezon z mocą odkurzacza. 

Dwa tygodnie temu (chyba dwa) pojawił się w sieci trailer najnowszego sezonu (trzeciego)  House of Cards. Zacieram ręce i nie mogę się doczekać 27 lutego! 

czwartek, 22 stycznia 2015

Nasz kraj taki piękny...

Mojemu znajomemu szef zrobił bardzo brzydkiego, noworocznego psikusa, a wręcz świństwo (nazywajmy rzeczy po imieniu). Nasz kraj, taki piękny – wyobraź sobie, że masz 51 lat na karku, prawie trzydzieści lat doświadczenia, dwoje nastoletnich dzieci i jesteś żywicielem rodziny, a chwil kilka po nowym roku szef robi Ci przykrą niespodziankę i dziękuje „serdecznie” za współpracę. 

Słabo, nie? Ano słabo.

Na jego miejsce, też wskoczyła świeża krew, młody duch, który ma rzekomo wprowadzić do firmy powiew świeżości. A facet jest świetny – jest jednym z najlepszych (jak nie najlepszym) dyrektorów kreatywnych, jakiego przyszło mi w swoim życiu poznać. Żona, dwoje dzieci, dom do utrzymania i zwolnienie – to jakaś istna teksańska masakra piłą mechaniczną. Dobrze, że ten nieszczęśnik był ubezpieczony na wypadek utraty pracy – takie ubezpieczenie, to zawsze coś. W końcu 51 lat, to niemało i pomimo wachlarzu doświadczeń zawodowych, facet nie jest już atrakcyjny na rynku pracy. Nie znajdzie sobie pracy na szybko, od zaraz, ale dzięki temu, że nie będzie musiał się martwić o finansową stabilizację rodziny, znajdzie ją prędzej czy później, na spokojnie.


Nie powinniśmy się przyzwyczajać do konkretnej pracy. Za to powinniśmy się ubezpieczać od wszelkiego rodzaju kłód, które rzuca nam bardzo niełaskawy los pod nogi.

czwartek, 27 listopada 2014

Gdyby światy się przenikały...

Jest czwartek. I metr mułu. Dzień kryzysowy dla poziomu mojej dopaminy - i nawet dwa banany mi nie pomogły w przywołaniu hormonu szczęścia. Zniknął, skubany, nie chce powrócić. Natomiast ja powracam myślami do bardzo odległych czasów - kiedy jeszcze interesowałem się powstaniem świata...czego nie można ogarnąć małym, człowieczym rozumkiem. 

Powrót do przeszłości spowodowała moja mama, która zmusiła mnie do porządków na stryszku w rodzinnym domu. Mam naturę chomika - nie lubię wyrzucać swoich starych rzeczy, bo wszystko może się jeszcze przydać. I mam sentyment do tego, czym się bawił mały Staszek...

W każdym razie, kiedy podekscytowany (Wiem! Dopamina została na stryszku!) przeglądałem moje szpargały, znalazłem mój wszechświat. 

Segregator z kartkami z planetami, gwiazdami, dinozaurami i innymi istotami, które niegdyś zamieszkiwały naszą planetę. 

Z wrażenia przysiadłem sobie na zakurzonej podłodze, przenosząc się myślami gdzieś do eocenu, gdzie w wodach radośnie fikały sobie pierwsze barrakudy i koniki morskie...

I tak serio, zacząłem sobie myśleć, co by było, jakby na przykład wiele gatunków fauny z późniejszych epok NIE WYGINĘŁO? 

Wyobraźcie sobie kilkumetrowego orła Haasta, który znienacka porywa was do gniazda i rozszarpuje na strzępy. 

Serio był nazywany ptakiem LUDOJADEM.

Odsłaniasz ciemną zasłonę, aby wpuścić trochę światła do mieszkania przez szybę grubą na metr, a tam na balkonie nie siedzi głupi gołąb czy wesolutki wróbelek, tylko ogromny orzeł, który nie może się dostać do środka...

Jeszcze tylko by brakowało, żeby po podwórku ganiał australopitek z kamienną maczugą. 

Nigdy nie pojmę przeszłości. Ewolucji. Wyginięcia gatunków i nastania nowych. Kosmosu. Jestem taki mały i nic nie znaczący...

I cholera jasna, nie chce mi się dzisiaj pracować!

wtorek, 18 listopada 2014

Dlaczego starsi kupują drożej ubezpieczenie? Polisa dla emeryta jest możliwa?

Pisałem już kiedyś o tym, dlaczego lepiej ubezpieczać się, kiedy jest się pięknym i młodym, na głowie nie ma ani jednego siwego włosa i człowieka jeszcze nie łupie w krzyżu. Na cenę ubezpieczenia na życie wpływa wiele czynników, w tym właśnie WIEK ubezpieczającego się. Wszyscy wiemy, że sytuacja finansowa zwłaszcza emerytów - przeciętnych emerytów - w naszym kraju nie jest wesoła. Jeżeli taki emeryt będzie chciał się dopiero wtedy ubezpieczyć, może go po prostu na to nie stać  - cena polisy będzie za wysoka w stosunku do jego emerytury. 

środa, 22 października 2014

Kiedy kota nie ma, myszy harcują...

smutny pan ze smutnym balonem....
Dzisiejszy wpis będzie poświęcony nieobecności. Ale nie blogowej nieobecności, chociaż dałoby się ją wyjaśnić moim osłabieniem przez paskudne przeziębienie (w tym momencie widzę oczyma wyobraźni atakujące mnie bakterie i wirusy - prawie jak z reklamy Domestosa). Prawda jest taka, że jeżeli jest się nieobecnym w życiu zewnętrznym - czyli życiu w pracy, znajomych, itp., można się poczuć totalnie wyizolowanym od bieżących wydarzeń. Samotnym, jak stary Indianin w swoim zmarnowanym wigwamie, który próbuje się ogrzać i wspomina czasy, kiedy nieustannie miał towarzystwo, jednak w pewnym momencie został jakby wyłączony z życia.

Nienawidzę dlatego być chory. Nawet mam wrażenie, że w pracy omija mnie coś ważnego - czy to podpada pod pracoholizm? Brak zaufania do współpracowników? Kiedy człowiek jest chory ponad tydzień, po głowie tłuką mu się myśli, czy w pracy go jeszcze potrzebują? Czy nieobecność chorego jest odczuwana przez współpracowników? Nie można nie myśleć o tym, że podczas przerw w pracy i tak dobrze się bawią bez nieobecnego, który w tym czasie czuje się wyizolowany.

wtorek, 14 października 2014

Dlaczego młodzi kupią taniej ubezpieczenie?

Można powiedzieć, że w ubezpieczeniach na życie towarzystwa ubezpieczeniowe rozdają pewnego rodzaju przywileje. Jednym z nich jest możliwość kupienia tańszego ubezpieczenia na życie. Tanie - tylko dla wybranych? Niestety - w sumie tak wychodzi. Jak już pewnie pisałem, przy obliczaniu ceny ubezpieczenia kalkuluje się jednocześnie ryzyko ubezpieczeniowe, czyli ryzyko wypłaty odszkodowania na wypadek jakiejś szkody poniesionej przez ubezpieczonego. Oczywiście zakłada się, że osoba starsza jest bardziej narażona na ryzyko nagłej śmierci niż osoba młoda.

poniedziałek, 6 października 2014

Mitoman płakał, jak tworzył...

Mity o ubezpieczeniach mają to do siebie, że bardzo łatwo je obalić, ale bardzo trudno je wyplenić. Jak chwasty w ogródku, które na dobre się w nim zadomowiły i uznają właściciela ogródka za nieprzyjaznego gościa...Czy nie powinno być na odwrót? W każdym razie jako doradca finansowy nie mam aż takiego wielkiego doświadczenia w obalaniu mitów u klientów, jak mój kumpel, który się nasłucha podczas pracy naprawdę rozmaitych historii. Mówi, że jeszcze się dziwi, że ci ludzie w ufo nie wierzą - z takimi teoriami, z jakimi do niego przychodzą, mogliby spokojnie wierzyć w zielone ludziki.

czwartek, 2 października 2014

Rozpoznanie dobrego agenta ubezpieczeniowego - czy taki istnieje?

Czasami można popaść w niezłe kłopoty, kiedy trafi się na kogoś, kto zupełnie nie powinien się znajdować na swoim stanowisku - nawet można trafić, o zgrozo, na takiego doradcę finansowego albo agenta ubezpieczeniowego :P Wpis wziął się stąd, że ostatnio miałem bardzo nieprofesjonalną rozmowę na temat wyboru ubezpieczenia na raka. Zainteresowałem się tematem, zostawiłem na stronie jednego z towarzystw swoje dane kontaktowe - i kontakt otrzymałem. Tylko jaki...

czwartek, 25 września 2014

Hearthstone, czyli świetna strategiczna karcianka. The Elements will destroy You!

Często po pracy w domu lubię pograć w gry komputerowe - naprawdę różne. Przez wiele lat grałem w World of Warcraft, ale stwierdziłem, że przez głównie przez rajdy tracę na to stanowczo za dużo czasu i jakoś grać przestałem...ale pozostały mi inne gry. Do tej pory jestem wiernym fanem Diablo II, przeszedłem obie części Dark Souls (i aktualnie niszczę przeciwników-słabeuszy :D), a od poprzedniego roku regularnie grywam w Hearthstone - grę, która nie wymaga umiejętności koordynacji nad postacią, z czym niektórzy mają problem nie do ogarnięcia...:)

poniedziałek, 22 września 2014

Ubezpieczenia grupowe - polecam przydatną stronę!

Na moim blogu pisałem ostatnio o tym, czy warto inwestować w indywidualną kontynuację ubezpieczenia grupowego, ale do tej pory nie skupiałem się na temacie grupowych ubezpieczeń na życie, a na rynku mamy dostępne takie opcje, jak: grupowe ubezpieczenie dla pracowników, właśnie kontynuację, otwarte lub indywidualne ubezpieczenie grupowe... Jak ubezpieczenie grupowe może być jednocześnie indywidualne? :P Wiem, gdzie znajdziecie o tych wszystkich polisach informacje i nie powiem :P Ok, suchar, pewnie, że powiem. 

czwartek, 11 września 2014

Poznaj nową muzykę

Gdzie najczęściej zdarza mi się poznawać nowe zespoły? Powinienem raczej powiedzieć: na jakich stronach? Cóż, często szperam sobie na YT w poszukiwaniu nowych brzmień, od razu oglądając występy na żywo, bo jeśli zespół się na koncercie moim zdaniem nie sprawdza, to nie mam ochoty go słuchać. Poza tym - korzystam ze Spotify, które oferuje dobrą cenę za konto premium bez reklam i z last.fm, chociaż już przepadły te piękne czasy, kiedy opcja radia na tym portalu była darmowa :P

wtorek, 9 września 2014

Dlaczego trzeba wypełniać ankietę medyczną przed kupieniem ubezpieczenia?

Kiedyś kumpel opowiadał mi, jak jeden klient na spotkaniu nazwał go oszustem, bo kumpel (jako agent ubezpieczeniowy) poprosił go o wypełnienie ankiety, która miała się przydać przy kalkulowaniu oferty ubezpieczenia na życie. Klient nie mógł ogarnąć tego, dlaczego pyta go się o jego nałogi, przebyte choroby i poważne diagnozy. Wziął swój majdan i poszedł wzburzony. No cóż...Na szczęście to tylko jeden taki skrajny przypadek. Ale dlaczego trzeba wypełniać u większości ubezpieczycieli te ankiety? 

poniedziałek, 8 września 2014

A moja mama czytała 50 twarzy Greya!

I co z tego? Powiecie, że przeczytała porno dla gospodyń domowych i nie ma gustu czytelniczego? Przeczytała "50 twarzy Greya", bo chciała wiedzieć, o co z tym wszystkim chodzi - cóż, nie spodobała jej się ta powieść i nie zamierza czytać kolejnych części. Ale mówiła mi, że było jej wstyd na przystanku to trzymać w ręce, bo dwóch facetów się z niej śmiało. O co chodzi? 

poniedziałek, 1 września 2014

Czy kontynuacja ubezpieczenia pracowniczego się opłaca?

Dużo osób pracujących jest objętych ubezpieczeniem grupowym w zakładzie pracy. Jest ono tańsze, nie trzeba się martwić o comiesięczne płacenie składki, bo tym zajmuje się pracodawca, jest korzystne dla osób starszych, ale ma też swoje minusy, o których już kiedyś na blogu pisałem :P Ubezpieczony pracownik nie musi analizować ubezpieczeniowego rankingu na życie i mieć dylematu, gdzie czekają go zwyżki za stan zdrowia, bo w pracowniczym nie ma badań medycznych. Ale czy kontynuacja takiego ubezpieczenia po odejściu z pracy się opłaca? 

czwartek, 28 sierpnia 2014

Dziennikarz płakał, jak pisał...

Ostatnio pisałem, jak wkurza mnie korekta powieści "na odwal się". Ale tak samo wkurza mnie "dziennikarstwo", zwłaszcza internetowe :) Nie kupuję obecnie żadnych dzienników, ponieważ wszystkie informacje mam na bieżąco w necie. A jakbym chciał, to mógłbym sobie wykupić abonament, żeby móc czytać gazety w całości na stronach poszczególnych gazet, mieć dostęp do lepszych artykułów. Załamuje mnie jednak poziom portali informacyjnych...

niedziela, 24 sierpnia 2014

Kiedy można zrezygnować z ubezpieczenia na życie?

Wybór jednej polisy na życie nie wiąże nikogo z nią aż do śmierci (chociaż niektórzy wybierają ubezpieczenie dożywotnie...taki ubezpieczeniowy żarcik :P). Z ubezpieczenia na życie można zrezygnować. Dzisiaj przedstawiam Wam sytuację, w których można wnieść rezygnację z danej polisy lub kiedy może ona zostać rozwiązana przez ubezpieczyciela. 

O blogu

Cześć wszystkim!Blog to będzie trochę wielotematyczny (trochę, bo choć mydło, szydło i powidło, to jednak będę chciał pisać tylko o tym, na czym się znam) i mam nadzieję - dla Was bardzo ciekawy:) Czytajcie, komentujcie - jednym słowem, czujcie się jak u siebie.
Zobaczcie koniecznie naszego nowego bloga o kredytach (http://www.lowcakredytow.pl)
Pozdrawiam,
Staszek.